beatasokolowska.pl

Marta Agnieszka Zysk

Okręg nr 5 (Biała Piska, ulice: Witosa, Mazurska, Warmińska)

Marta Agnieszka ZyskMam 24 lata i jestem studentką Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Warmińsko – Mazurskim w Olsztynie. Pracę w zawodzie zaczęłam po pierwszym miesiącu studiowania. Wówczas zapukałam do drzwi jednej z lokalnych gazet i zostałam tam… trzy lata. To właśnie wtedy, nie tylko z racji wykonywanego zawodu, bardziej zaczęłam interesować się losem naszego miasteczka i przestałam się bać głośno wyrażać swoje zdanie. Chociaż zapewne pamiętają Państwo, że nie raz „dostało mi się” za to, co pomyślałam, powiedziałam, napisałam. Nie raz o tym słyszeliście, nie raz o tym czytaliście. Mówi się, że media to czwarta władza i z tym akurat się zgodzę, bo do dziś cieszy mnie to, że jako dziennikarka nie raz mogłam Państwu pomóc. I chociaż praca ta wymagała ode mnie wielu wyrzeczeń, czasem aż za wielu, gdy życie prywatne zacierało się na rzecz życia zawodowego, to właśnie pomoc Państwu sprawiała mi najwięcej satysfakcji.

Zdecydowałam się kandydować na radną Rady Miejskiej w Białej Piskiej, ponieważ – poza naszym programem, w którym stawiamy na realność i jakość a nie ilość – chciałabym przede wszystkim przyczynić się do tego, abyśmy MY – lokalna społeczność i gmina zaczęli stanowić jedno. By władze naszej gminy zaczęły się z nami solidaryzować. By głos każdego z nas był tak samo ważny, a pytania niewygodne także były brane pod uwagę.

Za co cenię ludzi? Otóż cenię ludzi za to, że nie boją się powiedzieć „NIE”, gdy wszyscy inni klaszczą w ręce, by przypodobać się władzy. Dla mnie to taki „efekt widza” – im większa liczba klaszczących, tym większe prawdopodobieństwo, że żaden z nich nie „wybije się” z powiedzeniem swojego zdania, bo ciąży na nim presja grupy. Musi klaskać, jak i oni. I to był jeden z pierwszych powodów dla którego zdecydowałam się poprzeć Panią Beatę Sokołowską. Ponadto jestem przekonana, że wykształcenie, doświadczenie, kreatywność, zapał i zaangażowanie do pracy Pani Beaty Sokołowskiej przełożą się na to, że nasza gmina zacznie wykorzystywać swój potencjał w każdej dziedzinie m.in. w gospodarce, turystyce, infrastrukturze, oświacie. Jestem przekonana, że nasza gmina zrobi krok do przodu i zacznie być aktywna także poza własnym podwórkiem.

Gdybyście mieli odpowiedzieć Państwo na pytanie: „Co najbardziej denerwuje Was lub czego nie możecie zrozumieć w naszym miasteczku?” to jakiej odpowiedzi udzielilibyście? Ja osobiście nie rozumiem tego, dla kogo są organizowane sesje Rady Miejskiej. Wydawało mi się, że sesje są przede wszystkim dla NAS – mieszkańców. To MY – mieszkańcy wybraliśmy swoich przedstawicieli w postaci burmistrzów, wójtów, sołtysów i radnych, mamy prawo przyjść, zapytać o sprawy gminy. Zadawać pytania „wygodne” dla innych lub „mniej wygodne” i otrzymać odpowiedź.Czasem uczestnicząc w takich sesjach mam wrażenie, że jak zadaje się pytania z etykietką pod hasłem „trudne/niewygodne” to ci, których pytanie dotyczy, zaczynają się irytować, denerwować, trochę odpowiadają na pytanie, trochę odbiegają od pytania albo odpowiadają tak, że właściwie nie odpowiadają na temat. Kiedyś na sesji jedna z osób stwierdziła, że łatwo się pyta, łatwo krytykuje, łatwo ocenia. Z kolei ja uważam, że „polityk”, decydując się na pracę na takim stanowisku, powinien być świadomy, iż z przysłowiowego szarego Kowalskiego staje się osobą publiczną, co w konsekwencji wzmaga w opinii publicznej nacisk na krytykę. Uważam, że krytyka jest wskazana, bo dlaczego mam mówić, że coś mi się podoba, gdy naprawdę mi się nie podoba?

Comments

comments