beatasokolowska.pl

Wiatraki

2015 rok ma być w gminie Biała Piska rokiem sfinalizowania inwestycji, która zaważyć ma na życiu mieszkańców gminy na najbliższe 30 lat. Na terenach otaczających miasteczko wzniesionych zostać ma  16 turbin wiatrowych o wysokości 200 metrów każda (mniej więcej wysokość Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie). Biorąc pod uwagę negatywne skutki działania owych turbin, uważamy, że jest to bardzo poważna decyzja, wymagająca szerokich konsultacji społecznych. Takie konsultacje w naszej gminie nie odbyły się albo jeśli się odbyły to w formie obwieszczeń niewiele mówiących zwykłemu mieszkańcowi. Pragniemy, aby ktoś wysłuchał głosu osób, które najbardziej ucierpią na skutek tej inwestycji.

Wiele mówi się o finansowych korzyściach gminy, ale tak naprawdę nikt nie przedstawia tego w liczbach i faktycznych korzyściach dla zwykłego mieszkańca. My boimy się negatywnego działania turbin, jakim będzie ogromny hałas, migotanie światła, a także infradźwięki. Mamy poczucie, że stawia się bliżej nieokreślone dobro finansowe gminy ponad zdrowie i życie mieszkańców. Uważamy, że zwykli obywatele powinni dowiedzieć się o pewnych znakach zapytania, które dotyczą wyżej wymienionej inwestycji. Inwestor nie podaje w swoim raporcie faktycznych danych dotyczących hałasu, emisji pól magnetycznych i elektrycznych oraz efektu migotania, na który mamy być narażeni. Podane one są mianowicie w raporcie RDOŚ dla przykładowej turbiny o mocy 3 MW, przy czym autor tegoż raportu zastrzega sobie możliwość zmiany rodzaju turbiny. Uważamy więc, że dane te są nieadekwatne do naszej sytuacji i niewiarygodne. W raporcie, który przedstawia inwestor i przekonuje o małej szkodliwości wiatraków, na przykładzie farmy wiatrowej Radysy, nie ma w ogóle ulicy Cichej, przy której stoi obecnie 12 domów. W planach inwestora Osiedle Robotnicze kończy się na ulicy Słonecznej, co niewątpliwie zwiększa odległość najbliższej turbiny wiatrowej od ludzi. Jest to kolejne przekłamanie. Ludzie powinni wiedzieć, że w Polsce nie istnieją żadne ścisłe uregulowania prawne dotyczące odległości tego rodzaju urządzeń od zabudowań ludzkich. Nie istnieje regulacja dotycząca dopuszczalnego czasu ekspozycji budynków mieszkalnych na efekt „migotania cienia”, powodowany przez elektrownie wiatrowe. Wydaje się nam, że tę właśnie lukę  w prawie chce wykorzystać inwestor i władze gminy, żeby wprowadzić tu te niechciane urządzenia. Niechciane, gdyż pod protestem przeciwko budowie turbin podpisało się pół tysiąca mieszkańców. Ludzie ci zdają sobie sprawę ze szkodliwych skutków lokalizacji turbin wiatrowych w ich sąsiedztwie oraz z tego, że decyzje które zapadną zaważą na ich życiu na 30 lat. Trudno zrozumieć upór władz, szczególnie, że całe przedsięwzięcie nie przysporzy miastu żadnych miejsc pracy, a to właśnie bezrobocie jest największą bolączką naszej gminy. Co prawda Pan Burmistrz utrzymuje, iż być może, niektórzy znajdą pracę przy budowie elektrowni, ale najczęściej odbywa się to jednak tak, że firmy przywożą swoich własnych specjalistów.

W gminie istnieje, naszym zdaniem, zerowa informacja skierowana do mieszkańców, na temat tego, jak wyglądać będą skutki owej farmy wiatrowej. Ten „rzekomo” ekologiczny prąd spowoduje np.: rozbijanie się o skrzydła turbin wiatrowych ptaków, chroniących pola rolników przed szkodnikami. Co zrobią rolnicy, kiedy będą musieli borykać się z problemem niszczenia ich plonów przez owady. Ponadto z naszej obserwacji wynika, że ludzie nie orientują się np. co do wysokości turbin, które mają powstać w ich sąsiedztwie. Wszystko to powinny były załatwić konsultacje społeczne, które odbyć się powinny, naszym zdaniem, jeszcze przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań dotyczących tej inwestycji.

W związku z zagrożeniami, jakie niesie ze sobą tak bliskie ludziom zlokalizowanie turbin wiatrowych, w roku 2013 zawiązało się stowarzyszenie „Nie – wiatrakom”, którego członkowie bardzo intensywnie pracują nad tym, aby nie dopuścić do postawienia szczególnie 6 najbardziej, zdaniem mieszkańców, kontrowersyjnych turbin, czyli zlokalizowanych niezwykle blisko zabudowań ludzkich. Są to 3 turbiny w stronę wsi Radysy, 2 turbiny zlokalizowane w Kaliszkach i 1 wiatrak w Kożuchach przy szkole podstawowej.  Stowarzyszenie nie chce stać na przeszkodzie rozwoju gminy, co się mu zarzuca. Protestuje, mianowicie, nie przeciwko całej inwestycji, ale przeciwko tym turbinom, które, zdaniem mieszkańców są nie do przyjęcia, z racji swojej bliskiej lokalizacji od domów.

Mieszkańcy terenów położonych najbliżej zaplanowanych wiatraków czują się oszukani przez gminę. Szczególnie ci, którym po roku 2006 gmina sprzedała działki pod budowę domów, działki rekreacyjne, bądź też wydała pozwolenia na budowę. Od roku 2006 wiadomo było bowiem, że taka inwestycja w gminie jest planowana, wiadomo tez było gdzie. Nie wspomniano o tym jednak nikomu, kto starał się np. o pozwolenie na budowę, czy to fair? Zlokalizowanie wiatraków w pobliżu domów na 30 lat zakłóci życie ludzi. Może tez negatywnie wpłynąć na ich zdrowie.

Chcemy niniejszym również przypomnieć, że o niekorzystnej dla gminy lokalizacji turbin T4 i T9 pisał Pan Burmistrz w piśmie z dnia 05 sierpnia 2013 r. wskazując na to, że turbiny te zablokują możliwość rozbudowy miasta. Niestety firma ECO-WIND nie uwzględniła tych, słusznych, zastrzeżeń, tłumacząc się poniesionymi już na ten cel wydatkami. Co więc wygrywa? Interes miasta, czy interes inwestora?

Obecnie sytuacja prawna wygląda tak, że Rada Miejska gminy Biała Piska większością głosów radnych przyznała rację mieszkańcom i opowiedziała się za usunięciem z planu zagospodarowania przestrzennego wyżej wymienionych 6 spornych turbin. Wyrażamy nadzieję, że decyzja ta zostanie utrzymana w mocy, choć od dwóch miesięcy nie nabrał dalszego biegu prawnego. Wszystko teraz zależy od Pana burmistrza Wojciecha Stępniaka.

Jeśli władze gminy rzeczywiście podejmą tę, naszym zdaniem, szkodliwą dla miasta i jego mieszkańców decyzję, to będzie to zmierzch tego miasteczka. Otoczone przez huczące turbiny, bez możliwości rozbudowy, a także ściągnięcia tu jakiegoś inwestora, który dałby ludziom pracę. Bo gdzie znajdzie miejsce na ewentualny zakład, który chciałby zbudować? Skorzysta niewielka grupa ludzi, którzy będą mieli z wzniesionych na ich ziemiach turbin konkretną kwotę  co roku. Ale może oni też zmienią zdanie, jeśli odczują na własnej skórze działanie tych „kolosów”. No cóż, pecunia non olet, nawet jeśli ten pieniądz miałby być okupiony łzami innych…

Niezadowoleni mieszkańcy

(dane do wiadomości redakcji)


 

Comments

comments