beatasokolowska.pl

Że będzie to, że będzie tamto

Przed wyborami dużo się mówiło. Że będzie to, że będzie tamto. Każdy się z każdym licytował. Każdy słyszał to, co inni (w jakiś sposób od nich zależni) kazali im słyszeć. Kiedy komitet pierwszy mówił, że nie wyobraża sobie, by ludzie z prac interwencyjnych, publicznych itd. stracili pracę, drugi przekręcił i głosił, że wszyscy pójdą na bruk, a za utrzymanie porządku w gminie będzie odpowiedzialna firma zewnątrz. Kiedy pierwszy komitet mówił, że nieprawdą jest plotka o rzekomej likwidacji stołówek, drugi przekręcił i mówił, że kucharki pójdą na bruk, a gotować będzie catering. Dużo by tu wymieniać tych komicznych przykładów. W sumie nie dziwię się, że kiedy usłyszałam o powstaniu w Białej Piskiej uczelni wyższej i planach w kwestii basenu to pomyślałam: „Niezły żart. Co jeden to lepszy. Zajęliby się poważnymi sprawami, a nie jeden drugiemu robi pod górkę”.

Artykuł w lokalnej prasie z października o utworzeniu uczelni wyższej raczej nie zrobił na mnie wrażenia, bo to był rok wyborczy, a wtedy do wyborów były jakieś dwa tygodnie. Ale jakieś dziesięć dni temu na stronie internetowej lokalnej prasy znowu pojawiła się informacja. Szczerze mówiąc to zdębiałam, bo napisali, że: „(…) Będzie położony nacisk kształcenia na odległość. (…) Oferta edukacyjna uczelni sięga poza granice naszego Państwa i może przyciągać studentów z różnych stron Europy. Studenci zdalnie oglądają wykłady lub wykonują specjalnie przygotowane sprawdziany teorii, a na miejscu uczą się praktycznego wykonywania zawodu oraz udziela się im niezbędnych konsultacji”.

Naprawdę lubię ludzi kreatywnych i ambitnych, ale mam wrażenie, że to jakieś science fiction. Czy Ci ludzie z Europy naprawdę wybiorą dopiero co powstałą uczelnię, w jakiejś małej miejscowości, która ma mapie jest małą kropką, zamiast znanych, prestiżowych uczelni w dużych aglomeracjach miejskich? Nie znam się na finansach, ale czy ktoś mógłby mnie uświadomić, czy nas na coś takiego w ogóle stać i czy nie mamy ważniejszych rzeczy do zrobienia? Nikt ze mną nie musi się zgadzać co nie zmienia postaci rzeczy, że informacja bardzo mnie rozśmieszyła, ale… trzymam kciuki.

Przed wyborami mówiło się też o basenie. Nawet na której z ostatnich sesji Rady Miejskiej któryś z radnych zapytał dlaczego mamy żałować dzieciom basenu. Na początku głośno było o budowie. Potem tuż przed głosowaniem inni prostowali, że to nie budowa, tylko jakaś koncepcja. Cokolwiek to znaczy. To co w końcu z tym basenem, bo o tym nigdzie nic nie ma?

Mieszkanka Białej Piskiej
(dane do wiadomości redakcji)


 

 

Comments

comments