beatasokolowska.pl

Życie kulturalne

Szanowni Państwo,

czy zauważyliście Państwo różnicę – nazwijmy to – w „poziomie” imprez organizowanych sprzed kilkunastu laty, miesięcy, a tymi dzisiejszymi?

Dożynki. Przed rozpoczęciem przypomniała mi się sytuacja sprzed czterech lat: dożynki plus jedzenie, a za trzy miesiące wybory. Początkowo śmiałam się, że jeżeli i w tym roku będą takie atrakcje – a były [wybory 16 listopada], które organizatorzy nazywali „degustacją” – to z ręką na sercu zacznę się wstydzić swojego miasteczka. Miałam cichą nadzieję i zarazem nie sądziłam, że historia kołem się toczy. Przez żołądek do serca, czy jaki grom?

Odnoszę wrażenie, że kiedyś poziom wydarzeń kulturalnych w naszej gminie oznaczał w ogóle co innego niż dzisiaj. Kiedyś „karmiono” nas teatrem, sceną, wyrazem artystycznym, a dzisiaj…

Wówczas – moim zdaniem – o szeroko pojętej „kulturze” rzeczywiście można było mówić. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że dzisiaj nasza gmina nie daje nam kultury. Oczywiście, mamy wydarzenia kulturalne, ale nie chodzi mi jedynie o imprezy masowe: dożynki, festiwale, imprezy cykliczne.

Kiedyś chociażby Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Białej Piskiej był dla mnie drugą Leśniczówką Pranie. Miejscem magicznym, z którego nie chciało się wychodzić. Miejscem, w którym czas płynął wolniej. Miejscem, w którym można było na chwilę odpłynąć. Miejscem, do którego znani artyści przyjeżdżali tak samo, jak do Leśniczówki Pranie.

Chociażby „Głośne czytania nocą” – to było coś! Na przykład „Satyra PRL-u”. Wieczór. Wchodzę, a tam gwar. Milicjant gania panią nie z tej epoki. Na ścianie wisi tablica ze zdjęciami klientów, których „NIE OBSŁUGUJEMY”, w sklepiku oranżada w butelkach, smalec, ogórki, a przed kasą długa kolejka. Bony na żywność, stary sprzęt, stare gazety. Czuło się klimat minionej epoki.

Kiedy dziś zaglądam na wykaz imprez na rok 2014, widzę m.in. imprezy choinkowe, cykliczne typu Walentynki, Dzień Kobiet, Dzień Wiosny itd., Majówka, Noc Świętojańska, Piknik Rodzinny, Dożynki, Gala Disco, czy obchody świąt państwowych. Kultura sprowadza się do rangi masowej. Szkoda.

Nie mam nic przeciwko takim imprezom, ale dlaczego nie ma wydarzeń z wyższej półki na które kiedyś przyjeżdżali nie tylko mieszkańcy Białej Piskiej, ale i z okolicznych gmin? Dlaczego usunęliśmy z kalendarza coś, co było tak bardzo oryginalne i o którym inni mówili głośno w pozytywnym znaczeniu? Do dziś nie rozumiem dlaczego usunęliśmy osobę, która kiedyś to wszystko tworzyła.

Z poważaniem
Marta Zysk
mieszkanka Białej Piskiej
 


komentarz

Zanim została stworzona zakładka „Z redakcyjnej skrzynki” na moją pocztę wpłynęło kilka wiadomości dotyczących tego tematu. Uważam, że to odpowiednia chwila, by opublikować kilka słów również  od innego mieszkańca: „pamiętam Białą z czasów mojego dzieciństwa, w której istniał chór, teatr amatorski, koła zainteresowań, konkursy. Odbywały się też w Białej spotkania z najlepszymi polskimi pisarzami. Sądzę, że białopiskie dzieciństwo i bardzo dobra oferta kulturalna miały wielki wpływ na późniejsze moje wybory życiowe – studia, zainteresowania i sposób życia”. Jest to tylko część listu, ale jak wiele on mówi…

 
Beata Sokołowska
 


Comments

comments