TO CO NAJCZĘŚCIEJ mamy okazję obserwować w mediach społecznościowych to sukcesy, piękne chwile w życiu innych osób.
Mało kto pokazuje to, co mu nie wyszło.
Możemy odnieść wrażenie, że wszystkim innym się układa i ich życie jest pasmem powodzenia – a tylko w naszym coś szwankuje.
To nieprawda i aby Ci to udowodnić – dzielę się z Tobą 5 rzeczami z moich doświadczeń, które bynajmniej z sukcesem nie miały nic wspólnego.
ALE zanim to zrobię – jeszcze jedna ważna sprawa. Nasze słabości i to co nam nie wychodzi tak, jak byśmy sobie tego życzyli są bardzo cenną informacją. Bo dzięki nim wiemy nad czym możemy popracować i co możemy zmienić.
Uwierz mi, że nie jest to wiedza tak dostępna, choć nas dotycząca. Bo jeśli masz utrwalone mechanizmy ucieczkowe – to zrobisz wiele rzeczy, aby to do Ciebie nie dotarło. I pomimo tego, że nie czujesz się szczęśliwa – nie wiesz dlaczego, albo myślisz, że powód tego jak się czujesz znajduje się poza Tobą (np. w partnerze, okolicznościach itp.)
A odpowiedź jest w nas. W naszych emocjach i przekonaniach. W tym, co sygnalizuje nam nasze ciało (np. napięciu różnych jego części).
Za każdym sukcesem stoją różne potknięcia. Każda emocja jest dla nas informacją. Od nas zależy, czy od niej uciekniemy, czy wykorzystamy ją by przekroczyć swoje ograniczenia.
Dodatkową korzyścią jest to, że kiedy przekraczamy jakieś jedno swoje ograniczenie – przekłada się to pozytywnie na inne. I tak krok za krokiem zmieniamy siebie, a w ślad za tym swoje życie.

A TERAZ JUŻ O TYCH 5 RZECZACH Z MOJEGO ŻYCIA:

🔴 Pierwszej prezentacji nie byłam w stanie poprowadzić!

Bo stres był tak duży, że serce waliło szybko i brakowało mi oddechu. Miałam wrażenie, ze się uduszę. Głos drżał i z braku powietrza nie mogłam wydusić z siebie słowa. Byłam doskonale przygotowana, ale czułam się tak niepewna, że wystawienie na ocenę innych mnie paraliżowało. Dodam, że nie miałam wtedy lat 15 ale jakieś 39 

🔴  Mój pierwszy zaplanowany wykład o zdrowiu nie odbył się!

Dograne miałam wiele spraw. Plan cyklu kilkunastu wykładów i gości specjalnych, którzy zgodzili się wziąć w nich udział. Salę w prestiżowym miejscu w centrum Warszawy, którą dostałam za darmo, a wynajem której normalnie kosztował 4000 zł. Zgodę różnych lekarzy i innych specjalistów na udział w spotkaniu. Wizytówki. Plakaty. Reklamę przed wejściem do budynku i przed wejściem na schody ruchome od firmy, która udostępniła mi salę. Panią, która miała przygotować zdrowe przekąski. Itd.

CZEGO ZABRAKŁO? Odwagi i pewności siebie. Czyli u podstaw mojej ucieczki stał lęk. Kilka dni przed pierwszym wydarzeniem zadzwoniłam by odwołać spotkanie zmyślając jakiś powód, dla którego ono nie może się odbyć. Około 10 lat później śmiałam się w Edynburgu na warsztatach dla kobiet, gdzie miałam swój wykład, że jest to mój drugi pierwszy wykład.
Zwróciłaś uwagę na te 10 lat?? Długo prawda?. Ale tak to właśnie wyglądało. W tamtym czasie nie było dostępnych w Polsce tylu książek i cudownych narzędzi, które pozwalają nam czas naszej zmiany skrócić. Wtedy nie zastanawiałam się nad tym, że zmiany mogę dokonać tylko w sobie. Mimo terapii – taka wiedza nie była mi wtedy dostępna.
Teraz wiem, że zmiany można czasem dokonać w chwilę. To stan świadomości, gotowości do zmiany przekonań, zmierzenia się z niewygodnymi emocjami itp.

🔴  Często robiłam różne rzeczy na pokaz i po to by sobie coś udowodnić!

Po to by zasłużyć na czyjąś akceptację, komplementy itd. Po to by udowodnić coś sobie i zasłużyć na swoją akceptację. Wiele razy pojawiało się myślenie w stylu “teraz to ja pokażę (także sobie) na ile mnie stać”. Robiłam wiele rzeczy, których nie lubiłam, które powodowały problemy psychosomatyczne, ale tak bardzo chciałam być KIMŚ! Liczył się szybki sukces i takich miałam nawet sporo na swoim koncie. Ale stan umysłu nie zmieniał się pod ich wpływem. Zaczynałam coś robić… Miałam szybki sukces… I pojawiał się głód bo okazywało się, że to nie to, że to za mało. Muszę zrobić więcej, udowodnić więcej… Potem przychodziła porażka. I tak w kółko.

Nie rozumiałam wtedy, że o naszej wartości nie decyduje praca, to co robimy, to co mamy, co osiągamy, ani inne zewnętrzne rzeczy. Nie rozumiałam, że nienasycenie pochodzi z wewnątrz i że wynika ono z mojego niskiego poczucia własnej wartości i braku akceptacji dla siebie.

🔴  Często wątpiłam w siebie!

O wszystkim co robiłam dobrze, co przynosiło efekty – myślałam w taki sposób, że mi się to po prostu udało. Albo, że nie było w tym mojej zasługi. Ot… samo się zrobiło?? 😛

A kiedy ktoś dostrzegał coś co zrobiłam świetnie – machałam ręką wyrażającą “ahh… to nic takiego” umniejszając tym samym całemu wysiłkowi jaki angażowałam w działanie.

🔴  Wchodziłam w role ofiary! (sic)

To była niemalże norma mojego funkcjonowania. Bliskie było mi użalanie się nad sobą i wchodzenie w rolę ofiary. Łatwo myślałam, że inni mają łatwiej, lżej, wygodniej itd. Lub, że mają więcej szczęścia. Moje kiepskie zdrowie i łaknienie akceptacji bardzo dobrze odzwierciedlało to poczucie żalu wobec życia, że dało innym a nie mnie.

Łatwo też było mi usprawiedliwiać się nawet przed sobą – dlaczego czegoś nie robię. No przecież jak to… Nie mogę bo nie mam jak inni. Nie jestem tak zdolna! Nie mam takiego wsparcia! Nie mam takich możliwości bo mieszkam za daleko! I tak dalej.

To bardzo sabotujący sposób myślenia z jednej strony, a z drugiej obciążający emocjonalnie.

CZY ZNASZ PODOBNE SYTUACJE ZE SWOJEGO ŻYCIA?

🔴 PYTANIE DO CIEBIE. Czy takie, lub inne sytuacje, w których nie wszystko było tak, są Ci bliskie?
Jeśli tak – POPATRZ NA SIEBIE Z ŻYCZLIWOŚCIĄ.
W moim życiu takich chwil było wiele.
A może pojawiło się ufff… to nie tylko mi różne rzeczy nie wychodzą? To też dobrze. Życie niesie ze sobą różne chwile. To jest jego urok, a dzięki tym gorszym chwilom możemy wzrastać.

Jeśli masz do mnie pytania – pisz.

 

🍀🍀 PAMIĘTAJ – słabości mogą przerodzić się w Twoją moc. W zależności od tego co z nimi zrobisz. A dzięki nim wiesz, co możesz zmienić.
W moim życiu takie doświadczenia stanowią ogromny KAPITAŁ. To co było nie tak jest teraz moim zasobem, ponieważ dzięki temu mogę pomagać obecnie innym ludziom. Rozumieć ich. Rozumieć, że nie ma się czemu dziwić i że każdy z nas jest ok, a tylko ma różne lekcje do przerobienia. Że w każdym z nas jest potężna moc do zmiany i przejścia nad swoimi ograniczeniami. I tylko pozostaje kwestia aby do tej MOCY dotrzeć.
Zmiana może się zadziać nawet w chwilę, jeśli poddamy się jej i w pełni na nią otworzymy.
U jej podstaw stoi AKCEPTACJA zamiast oporu i walki. Ale o tym przy innej okazji.

 

⤵️⤵️⤵️