Uważność, świadomość – ważne przez całe życie wewnętrzne narzędzia, doskonałe na stres. Ten artykuł jest kopią (nieco zmodyfikowaną), mojego artykułu z bloga alkalicznego sprzed kilku lat. Bardzo aktualny pod kątem treści i stał się też bardzo aktualny w odniesieniu do mojej pracy. Stąd pomysł by go przenieść na tę stronę.
Takie i podobne karteczki jak na zdjęciu wisiały w różnych miejscach w moim mieszkaniu kilka lat temu Dlaczego? Ponieważ, jak pewnie większość z nas, spotykałam się z różnymi problemami, a rozwiązanie niektórych z nich, przypominało “walenie głową w mur”.

Mur jest najczęściej stworzony wewnątrz nas i rzutuje na naszą rzeczywistość zewnętrzną. O tym jest wiele treści, które piszę, ale w tym momencie nie o tym chcę pisać.

Myślenie o „problemach”, bycie w tu i teraz a stres

Gdybym chciała cały czas myśleć o sprawach, których jeszcze nie udało mi się rozwiązać (innymi słowy, pozwolić sobie na zaabsorbowanie problemami), to wiem, że stres byłby silny, sen mało regenerujący, a wszystko wokół wydawałoby się nieistotne, bo przecież ja mam problemy. Czy to byłoby użyteczne? Ależ absolutnie nie.
Obecnie jestem w takim czasie swojego życia, który mógłby zawładnąć mną mentalnie, gdybym tylko na to pozwoliła. W pewnym sensie, od tego co teraz się wydarzy, zależy moja przyszłość. I wiem, że gdybym pozwoliła myślom na swobodę, jedynym pewnym efektem byłby stres.
Już dawno jednak odkryłam, że chwila tu i teraz, jest doskonała sama w sobie. I choć nie jest to proste, aby pozostawać całą sobą w tej chwili, zwłaszcza, kiedy okoliczności zewnętrzne są niesprzyjające – to jednak jest to jedna z tych rzeczy, którym na pewno warto poświęcić wysiłek aby się tego nauczyć.
A najlepiej, praktykować “TERAZ” do momentu wyrobienia zautomatyzowanego nawyku, tudzież w chwilach trudniejszych, rozwiesić chociażby takie karteczki, które przywoływałyby nas do doświadczania chwili bieżącej.
W dalszej części napiszę o tym, że może to nie tylko uwolnić nas od odczuwania stresu, ale też wnieść do naszego życia przyjemność płynącą z prostego doświadczania, radość z życia i spokój.

Wcześniej jednak jeszcze trochę o myśleniu.

Czy myślenie jest użyteczne?

Ależ oczywiście, że tak. Potrzebujemy go w pracy, do rozwiązywania problemów, do snucia planów, do nauki, do podejmowania decyzji, do wyciągania wniosków, a nawet do oddania się marzeniom. Choć często, te najlepsze rozwiązania, wyłaniają się z ciszy.

To jednak jest tylko część procesu myślenia. Ta dobra. Bo myśli pojawiają się w naszych głowach bez przerwy, także wtedy, kiedy zupełnie nie są nam do niczego potrzebne. Przychodzą mimowolnie, zabierając nam doświadczanie tego, co jest, kradnąc bezpowrotnie mijające chwile. Nie jest to wtedy użyteczne myślenie, ale chaos myśli w głowie. W dodatku znacząco wpływający na nasze samopoczucie, naszą rzeczywistość, zdrowie, osiągnięcia itp..

Trudno jest jednak pozbyć się myśli, a im bardziej staramy się to robić, tym bardziej one mogą się stać uporczywe. Zamiast walki z myślami, znacznie łatwiej jest skupić się na tym, co dzieje się TERAZ…. Poczuć otoczenie. poczuć wykonywane czynności…. oddać im całą swoją uwagę i poczuć swoje zmysły, subtelne odczucia.

Doświadczenie życia jak w filmie

Chcę opisać coś, czego sama doświadczam i co dla mnie jest czymś wspaniałym. Odnosi się to do pozostawania w tej jednej chwili, która właśnie jest i w odniesieniu do tej części myśli zbędnych, jakie zaśmiecają umysł praktycznie przez cały czas, kiedy jesteśmy na jawie. Myśli, które nie służą niczemu, częstokroć powodując stres i zwykle oddalając nas od naszego własnego życia, którym żyjemy TERAZ. Bo co było i co będzie, albo już nie istnieje, albo jeszcze nie nadeszło.

Przypomnij sobie obejrzany film, który bardzo Ci się podobał. Na którym, w trakcie seansu, skupiła się cała Twoja uwaga. Może nie jakiś film akcji, ale coś spokojniejszego. Czyż nie było tak, że różne drobne rzeczy przykuwały Twoją uwagę? Że wszystko było w tym filmie, niemalże doskonałe? Że kiedy główny bohater, robił tak zwykłą czynność, jak picie herbaty, to wydawało się to czymś wyjątkowym? A każdy ruch bohatera, czy to przegarnięcie włosów, czy dosiadanie konia było czymś zupełnie odmiennym niż rzeczywistość jakiej doświadczamy wokół? Jeśli był to film wyjątkowy dla Ciebie i oglądałeś go stosunkowo niedawno, zapewne pamiętasz takie różne, zdawałoby się bez znaczenia, sceny. Pozbawione dialogów i oparte na zupełnie nie jakichś nadzwyczajnych czynnościach. Czasem w filmach, pokazywane są sceny w zwolnionym tempie. I są one jeszcze bardziej niezwykłe. Marzymy o takim filmie w swoim własnym życiu, które wydaje nam się mało barwne.

Otóż to, czego ja doświadczam (teraz dosyć często, ale nie jest to stan permanentny, a szkoda) – to jest dosłownie doświadczanie swego życia, jak takiego filmu, którego scenariuszem jest chwila, jaką żyję teraz. I to zwyczajne, codzienne życie, nagle staje się czymś wyjątkowym. Jestem bohaterką nie zakłóconej chwili i tego, co się aktualnie wokół dzieje. Sceny odczuwane i doświadczane są jeszcze bardziej intensywnie, jak te pokazywane w zwolnionym tempie z filmu. Pojawia się spokojna radość i zadowolenie. Z czego? Ze wszystkiego. Z drobiazgów. Z życia. Z tej chwili.

Bo wtedy czuję że żyję. Czuję kiedy biorę kubek by zaparzyć herbatę. Czuję ciepło wody, spływającej po mych dłoniach, kiedy zmywam naczynia. Słyszę jej szum i odgłosy pobrzękiwania naczyń. Czy wiesz jak ogromną może to sprawiać przyjemność? Tak chwila zmywania, staje się przyjemnością, kiedy jestem obecna tylko w niej.

Niezwykłość chwili w uważności

Przy takiej koncentracji na momencie, cała rzeczywistość staje się niezwykła, doskonała i jakby magiczna… Radosna i pociągająca, mimo swej zwykłości. Staje się pięknem samym w sobie. Niezakłócona jest bowiem niczym co było, ani niczym co będzie. A przecież wiemy, że obecność umysłu wtedy lub potem, przynosi różne uczucia, emocje, niepokoje, obawy, przerabianie w kółko i w kółko tego samego tematu. No i przede wszystkim, zabiera nam chwilę obecną.

100% przyjemności z kawy i życia

Przeważnie lubimy kawę i jej zapach. Ale czy dostatecznie się nią delektujemy, tak aby przyniosła rzeczywiście 100% przyjemności? Czy też raczej pijemy ją mimochodem, siedząc przy biurku zajęci czymś innym i nim spostrzeżemy, kawy w kubku już nie ma, ale my nie złapaliśmy ani jednego momentu, z rozchodzenia się jej smaku i ciepła na ustach.
To właśnie ciągłe myśli w głowie powodują, że żyjemy mimochodem. Tymczasem robiąc wszystko na 100%, czyli inaczej będąc na 100% w tej chwili, ze wszystkimi myślami, które poza nią nie wybiegają ani w przedtem, ani w potem – czynimy nasze życie niezwykłym, bo zwyczajnie to dostrzegamy. Czerpiemy radość z momentu. Przynosi to spokój i błogość, a życie staje się naszym filmem. W chwili obecnej nie ma strachu, nie ma lęku, nie ma więcej niż się dzieje teraz. Wszystko jedno, czy pracujemy, czy rozmawiamy z kimś, czy gotujemy, czy sprzątamy, słuchamy muzyki, oddajemy się marzeniom itd.

Fascynuje mnie to, że zwyczajność, w której z pozoru nic się nie dzieje, potrafi przynosić poruszające doznania. I nagle się okazuje, że nic więcej nie potrzeba do zadowolenia i spokoju, jak tylko w pełni skupić się na teraz, porzucając wszelkie myśli, pozwalając sobie na odczuwanie i doświadczanie rzeczywistości poprzez zmysły.

Myśli jak ekspresowe pociągi oraz 2 eksperymenty dla zmysłów

Zwróć uwagę, gdzie jesteś Twoją głową, będąc na spacerze. Jest niemalże pewne, że większość z nas już myśli o zaparzeniu herbaty po powrocie do domu, albo o innych sprawach, ale na pewno, nie związanych bezpośrednio ze spacerem. Kiedy się temu przyglądamy, to myśli pojawiają się jedna za drugą jak pociągi ekspresowe, na wielotorowym torowisku.

Zrób, króciutki eksperyment, który dawno temu sama robiłam, a który potem zawarłam w kursie zdrowego odżywiania, jako element ćwiczenia uważnego jedzenia (przynosi to wiele korzyści). Weź do ręki gronko ulubionego winogrona. Przyjrzyj się mu, poczuj go w palcach. A dopiero po chwili, zamknij oczy i powoli włóż gronko do ust. Nie gryź go od razu. Poczuj jego kształt, strukturę, temperaturę. A dopiero po chwili zacznij go zgniatać zębami, aż zacznie wyciekać sok. Powoli, skupiając się na każdej sekundzie tego doznania, jedz grono. Czy smakowało? A jak?

Zrób jeszcze jeden eksperyment. Umyj naczynia, ale nie w zmywarce haha (jeśli masz coś brudnego pod ręką). Jednak tym razem, zrób to w pełni świadomie. Czując każdy ruch dłoni, czując ciepło wody, słysząc ich brzęk, śledząc każdy ruch rąk i w pełni wczuwając się w tę prostą, codzienną czynność. Nie ma tu miejsca dla myślenia. Kiedy skupiasz się całkowicie na tym, co właśnie robisz, nie ma przestrzeni dla myśli. A gdyby się pojawiały, po uświadomieniu sobie tego, spokojnie powróć do doświadczania zmywania naczyń jak poprzednio. Czy to doświadczenie coś Ci pokazało?

Trening uważności w codziennych czynnościach

A może wydaje się stratą czasu nie wykorzystywanie go na myślenie przy wykonywaniu prostych czynności? Otóż stratą czasu to nie jest, bo uczy uważności i bycia w pełni w chwili obecnej. To z kolei procentuje wieloma profitami, jak dystans do problemów i siebie, zadowolenie, radość bez powodu, spokój wewnętrzny, zdrowie, nie marnowanie czasu na martwienie się na zapas (najczęściej nasze głowy absorbują myśli, które nie są z tych najprzyjemniejszych), brak stresu, dobry sen, docenianie chwili, poczucie szczęścia, wzrost kreatywności, otwartość na dostrzeganie rzeczy, których normalnie byśmy nie zauważyli.. i wiele, wiele innych. W dwóch słowach RADOŚĆ Z ŻYCIA. I wcale nie trzeba na taki efekt długo czekać.

Spokój wynikający z opanowania myślenia

Kontrola myśli daje SPOKÓJ. Myśli przywołujące sytuacje lęku, bądź złości, obawy o jutro – pociągną też za sobą podobne uczucia i emocje. Dobra wiadomość jest taka, że działa to także w odwrotną stronę. Myśli okiełznane, wyeliminowanie tych bezużytecznych, przyniosą spokój.

Przykładowo kiedyś spotkało mnie przykre wydarzenie, które miało miejsce w niedzielę wieczorem. W dodatku problem, jaki się pojawił, nie był do rozwiązania w niedzielę. Więc nic nie mogłam zrobić. Gdyby to się stało szereg lat wstecz, miałabym noc z głowy. Zdenerwowanie czy stres, nie pozwoliłyby mi zasnąć, a przez głowę przewijałyby się filmy myśli, gruntujące tylko, lub wręcz pogłębiające ten nieprzyjemny stan.

Jednakże stało się inaczej. Po pół godzinie, uświadomiłam sobie, że przecież jest niedziela wieczór, że nie mogę podjąć żadnego działania do poniedziałku rano. A także to, że chcę dobrze spać i obudzić się nazajutrz wypoczęta. Natychmiast zaczął pojawiać się spokój. Zaparzyłam sobie zioła, które wypiłam z łyżeczką miodu, posłuchałam muzyki. Nie myślałam już tego wieczora o zdarzeniu i, jak zapewne się domyślacie, kiedy przyszła pora snu, zasnęłam szybko i głęboko jak dziecko. A w poniedziałek z samego rana, usiadłam do rozwiązania kłopotu.
Tylko ode mnie zależało w takiej sytuacji, czy dam się opanować stresowi i poddam beznadziejnej nocy, czy też utrzymam moc spokoju w sytuacji, w której nic do zrobienia nie było. A słowa “ale przecież chcę dobrze spać… ” były wystarczające, by zapanować nad umysłem.
Ponad 10 lat temu, przez blisko 2 lata, w mojej łazience na lustrze, wisiała kartka z napisem “zastanów się, czy to, co właśnie myślisz, jest dla ciebie użyteczne”. Widziałam ją codziennie, ale od dawna już jej nie potrzebuję. Nawykowo zaczęłam wracać w różnych sytuacjach do takiego właśnie pytania. I nawykowo niemalże, usuwałam z głowy to, co rodziło niepokój, bądź inny niekomfortowy stan.
Z czasem nauczyłam się zastępować myśli, które mi nie służą i nie są użyteczne – myślami wnoszącymi spokój i wiele innych efektów.
Do napisania tych słów od siebie, skłonił mnie film pt. “Siła spokoju” (oglądałam go w momencie kiedy pisałam ten artykuł).
Gdyby ktoś miał ochotę, to film jest dostępny na you tubie.

Może nie jest to film zrealizowany w jakiś szczególny, porywający sposób, ale jego przesłanie jest niezwykle wartościowe. Znajdziemy w nim też wiele istotnych dla każdego z nas myśli. No i film jest oparty na prawdziwych wydarzeniach, co ja osobiście bardzo sobie cenię. Często też powtarzam, że to życie właśnie pisze najlepsze scenariusze na podstawie, których potem powstają inspirujące filmy.

Spokój w głowie przynosi moc i wolność

Pozbywanie się chaosu myśli w głowie przynosi spokój. A spokój, to moc. Także moc doświadczania. Mój przyjaciel powiedział kiedyś do mnie “kocham twoją spokojną duszę”. Ale ja wiem, że ona taka nie była od zawsze. Że moja droga do spokoju to był świadomy trening. No i on jeszcze się nie skończył, bo tak jak wszystko, spokój także, może być coraz głębszy i coraz bardziej doskonały.
Kiedy on się taki staje, wierzcie mi, że odczuwane szczęście albo radość także stają się coraz bardziej intensywne. Życie staje się przygodą nie walką.
Nie mylmy spokoju z brakiem życia, żywotności czy spontaniczności. Z moich doświadczeń jest zupełnie odwrotnie i dziecięca radość w dorosłym człowieku zaczyna się tutaj, gdzie pojawia się spokój umysłu. Bo to swego rodzaju WOLNOŚĆ i brak ograniczeń. Wyzwolenie od opinii, przekonań, które przecież mogą dalece mijać się z prawdą. W spokoju wszystko, co się pojawia, jest dobre.
Spokój umysłu i jego wyzwolenie od bezużytecznych zakłóceń, pomaga też w pracy. Wpływa pozytywnie na kreatywność, wydajność, poczucie przepływu.
Niezmiernie jest istotny dla naszych relacji, zwłaszcza tych bliskich. To ważny temat, ale zbyt obszerny, aby choć szerzej o nim wspomnieć w tym poście.
W jakąkolwiek dziedzinę życia byśmy się nie zagłębili, spokój umysłu, przynosi dla niej tylko korzyści.
Nauczenie się opanowania mimowolnych myśli, zanurzania się w chwilę obecną, utrzymywania spokoju umysłu, jest częścią zwycięstwa nad samym sobą. Jest wolnością.

“TERAZ” JEST METODĄ DOSKONAŁĄ NA DOBRE SAMOPOCZUCIE. Połączone z WDZIĘCZNOŚCIĄ działa CUDA 🙂

Zainteresowanym doskonaleniem bycia w teraz, polecam książkę “Potęga Teraźniejszości” Eckhart Tolle. Planuję też kurs doskonalący naszą codzienną uważność bo bez niej nie byłoby zmiany emocji, myśli, świadomości, którymi zajmuję się zawodowo prowadząc terapie, warsztaty, kursy.
Ufff… ale się napisałam 😉