Spokój a zaufanie do siebie – Twoi przyjaciele.

Znasz ten głęboki spokój, który pojawia się kiedy ufasz sobie? Albo to uczucie pewności i zaufania do siebie, które wzmacnia Twój spokój?
Nie szarpiesz się, nie zamartwiasz, nie drzesz szat, ale robisz to, co uważasz za najlepsze w tym momencie… I nie masz wątpliwości co do wyboru.

Opowiem Ci teraz o całkiem niedawnej sytuacji z mojego życia. Ona bardzo dobrze ilustruje to, co chcę Ci przekazać czyli to, że kiedy czujesz spokój - wiesz co robić Click To Tweet.
Na podsumowanie powiem o kilku zaletach, dla których nauczenie się osiągania wewnętrznego spokoju się opłaca no i jak nad tym pracować, jak to osiągnąć.

Jak zaufanie do siebie pomogły mi w kłopotach ze zdrowiem

Jest marzec 2020 (w nagraniu zrobiłam błąd co do roku 🙂 ) . Pojawiają się u mnie problemy z drogami moczowymi. Jeśli jesteś kobietą to z dużym prawdopodobieństwem możesz znać ten tępy ból, który im towarzyszy.

Biorę ziołowe suplementy, które kiedyś zawsze pomagały. Teraz nie pomagają.

Wiem, że pomaga przyjmowanie bólu (czyli nie stawianie mu oporu). Mam już takie doświadczenia. Więc tak robię, przyjmuję ból i jest on lżejszy – mogę zasnąć – ale niedługo znowu powraca.

Zdarza się, że siedzę do 4 nad ranem w misce z korą dębu czytając książkę. Znowu puszczam opór. Choć to trochę pomaga i mogę nie płakać – nie mija zupełnie.

Wreszcie kapituluję i dzwonię do przychodni. Tele wizyta. Antybiotyk. Trudno. Nie brałam ich od wielu lat. Ale tym razem biorę z wiarą, że mi pomogą. Pomogły kiedyś mojej mamie. Cieszę się, że to tylko jedna saszetka.

Ale nie pomaga.

Ponowna tele wizyta i tym razem seria mocnych antybiotyków. Nie pomagają.

Kolejna diagnoza

Od lekarza prowadzącego dostają skierowanie do ginekologa i na badanie moczu. Bakterii nie wykryto, za to ginekolog bada mnie długo i wyraźnie czemuś się przygląda. Przerost śluzówki macicy i jakaś narośl. Każe mi się zgłosić za kilka dni ponownie.

Znowu badanie. Sytuacja się nie zmienia. Słyszę „muszę dać pani skierowanie do szpitala”. Trzeba pobrać wycinek. Pytam czy możemy zrobić tak, że odstawię plastry, które stosowałam z powodu zmian hormonalnych (menopauza) i dolegliwości, które się u mnie pojawiły. I sprawdzić czy coś się nie zmieni.
Przytakuje, że to całkiem dobry pomysł i wyznacza mi kolejną wizytę za mniej więcej miesiąc.

W międzyczasie stosuję różne rzeczy – jak to ja. Zioła, olejek cbd, soki, suplementy itp. Po miesiącu jednak w gabinecie słyszę – „nic się nie zmieniło, trzeba to zbadać.” Ale tym razem wypisuje skierowanie na bardziej kompleksowy zabieg z pobraniem wycinka.

Terminy są odległe. Zapisana jestem gdzieś na koniec roku.
Szukam dalej i zgłaszam się do prywatnej przychodni. A właściwie to do lekarza ze szpitala pracującego w prywatnej przychodni. Mam informację, że to przyspieszy procedurę przyjęcia mnie do szpitala. A przy okazji mam potwierdzoną diagnozę – podczas 4 już usg i skierowanie na zbadania wycinka. Termin wciąż jest odległy.

Wreszcie znajduję szpital, który wyznaczona mi termin przyjęcia na czwartek w końcówce sierpnia.

Dalej robię swoje. Czekam spokojnie. I teraz uwaga…

Co mi mówi intuicja

2 dni przed terminem mówię do mojego przyjaciela – „wiesz… ja czuję, że nie potrzebuję już pobierania tego wycinka. Że to się rozeszło.”
On odpowiada – „ale wiesz…. mówiłaś, że i tak chcesz zobaczyć co tam jest i mieć pewność”.
„No tak” odpowiadam i porzucam myśl o rezygnacji ze szpitala.

Kolejnego dnia – w środę po południu – mam telefon ze szpitala, że moja wizyta następnego dnia jest odwołana i zapraszają mnie za tydzień w środę.

W czwartek biorę za telefon i próbuję znaleźć ginekologa, który przyjmie mnie na usg. Nie jest łatwo się dodzwonić (covid).
Próbuję kilka razy w różne miejsca bo czuję wewnętrzną pewność, że mam to zrobić.

W końcu dodzwaniam się i jest termin na poniedziałek po południu. Pytam o nazwisko lekarza. Słyszę nazwisko takie jakie ma mój pierwszy lekarz. Pytam więc o jego imię. Jest to samo.
To niewiarygodne, że dodzwaniam się do przychodni, w której nigdy wcześniej nie byłam, w pobliskiej miejscowości, w której w ogóle nigdy nie byłam w żadnej przychodni i trafiam tam do lekarza, który prowadził mnie w przychodni państwowej.
Na wizycie zaczynam od słów, że chcę sprawdzić, bo intuicja mi podpowiada, że wszystko jest w porządku. Lekarz śmieje się, że chcę uniknąć szpitala. Ale po badaniu słyszę „miała pani dobrą intuicję”. Szpital już był niepotrzebny. I taka to przydarzyła mi się historia.

Spokój umysłu niezbędny by czuć zaufanie do siebie

Cały ten czas był dla mnie wypełniony spokojem i zaufaniem. Oraz akceptacją wszystkiego co będzie dalej.
Tak naprawdę to ja nie myślałam aby unikać szpitala. Ale robiłam to co podpowiadał mi głos z wewnątrz. Czemu ufałam. Aby go usłyszeć – potrzebny jest spokój umysłu.

Kiedy umysł gada i gada, tworzy scenariusze, martwi się – nie ma możliwości by słyszeć siebie.

Myśl burzy spokój bo wywołuje emocje

Myśl natychmiast wywołuje emocje. Lękliwa myśl wywołuje lękliwe emocje. Czy kiedy się boisz to możesz się zdystansować i słuchać siebie?

Raczej nie. Kiedy się boisz – tworzysz czarne scenariusze. Ogarnia Cię niepokój. Skupiasz się na tym co może się wydarzyć. Choć tego co będzie nie wiesz.

Jeśli opanowuje Cię lęk – trudno jest Ci myśleć racjonalnie. Trudno Ci dokonać wyboru. W głowie masz chaos i same wątpliwości. W ciele pojawia się stres.

Taki stan nam nie służy.

Nawet, gdyby okazało się, że idę do szpitala (nie mając tego ostatniego usg zgłosiłabym się na pobranie wycinka z wynikami usg jakie posiadałam) – spokój byłby lepszy niż lęk.

Lepszy dla ciała, zdrowienia i samopoczucia w tej chwili.

Służy też racjonalnemu podejmowaniu decyzji co zrobić.

No i przede wszystkim wzmacnia ufanie sobie samemu.

Kiedyś jedna z moich klientek miała dużego guza i bardzo się bała. Miała wyznaczoną wizytę w szpitalu na operację. Mętlik w głowie, lęk, chaos, niepewność. Z tym przyszła. Pracowałyśmy tylko nad tą jedną sprawą. Dużo dobrego się zadziało. Jakieś 3 miesiące później napisała do mnie z podziękowaniem i informacją, że wszystko ok, a w szpitalu była wzorem powrotu do formy po operacji i przestawiana była jako przykład studentom z Polski i z zagranicy.

Moc spokoju w sercu

Spokój w sercu może nie zawsze zmieni sytuację, ale zawsze pomoże.

Doda Ci mocy i wiary.

Wzmocni Twoje zaufanie do siebie.

Oczyści umysł z chaosu i będziesz podejmować kolejne kroki pewnie, nawet kiedy nie jesteś pewien efektu.

To chyba najważniejsze skoro właściwe z góry nie znamy w 100% efektu żadnego ze swoich działań?

TO DZIAŁA TEŻ W DRUGĄ STRONĘ

Zaufanie do siebie zwiększa spokój

Kiedy ufasz sobie – czujesz spokój lub przynajmniej więcej spokoju.

Czyli budując spokój możesz słyszeć siebie i zyskać pewność co do tego jaki kolejny krok chcesz zrobić. Wzmacniasz zaufanie do siebie.

A kiedy bardziej ufasz sobie – wzmacniasz wewnętrzny spokój.

Dzięki zaufaniu do siebie budujesz też pewność siebie. To ma znaczenie dla Twojego poczucia własnej wartości.

Popatrz jak wielowymiarowe są korzyści. Nie dotyczą one wyłącznie jednej sytuacji. Ale i tego jak się masz sam ze sobą. Jak podchodzisz do wyzwań w swoim życiu. Jak się czujesz i na ile nie poddajesz się stresowi, zwątpieniu, niepewności. Listę korzyści można rozwijać.

Jak wzmacniać swój wewnętrzny spokój?

BYĆ MOŻE ZASTANAWIASZ SIĘ JAK TAKI SPOKÓJ OSIĄGNĄĆ?

Cóż… potrzebujesz nauczyć się identyfikować myśli, które wywołują lęk. A może złość, niepokój, frustrację czy inne uczucia?

Lęk odnosi się do przyszłości. A przyszłość jest niewiadoma. Każda więc myśl, która dotyczy tego co się wydarzy nie jest faktem. Bo przecież nie wiesz tego. Nikt z nas nie wie. Wszystko to tylko domniemania i myślenie zalęknionego umysłu.

Odnajdź te myśli, które wywołują lęk. To pierwszy krok.

Skoro jakaś myśl nie jest faktem, a jednocześnie nie służy nam, temu byśmy czuli się jak chcemy się czuć, byśmy realizowali swoje cele, nie służy zdrowiu i samopoczuciu – to jej pielęgnowanie nie ma sensu.

To jest moment na kolejny krok. Potrzebne jest antidotum. A takim antidotum jest kilka myśli (np. 7 na każdą negatywną), którym umysł nie może zaprzeczyć, a które są przeciwstawne do myśli kryjących się pod Twoim lękiem.

Które przywołane do umysłu wywołują w Tobie spokój.

Nie może to być myśl typu „wszystko będzie dobrze”. Bo coś takiego może nas tylko zirytować. Umysł tego nie przyjmie ot tak. Bo skąd to wiesz? – może pojawić się pytanie.

Odwołując się do mojego przykładu nie może to być myśl „jestem zdrowa”. Bo tego też nie wiem. I może pojawiać się pytanie „a co jeśli nie?”

To nas nie uspokaja.

Trzeba dotrzeć do takich myśli, których nie możemy poddać w wątpliwość, nie możemy im zaprzeczyć. Dla każdego mogą one brzmieć inaczej. Dla jednych z nas mogą być powiedziane wprost do siebie samego, a dla innych muszą się odwoływać do innych ludzi. Chodzi o to by umysł je przyjął. Zgodził się na nie, nie miał nic do podważania.

W każdym razie wyznacznikiem jest to, czy te myśli wywołują w nas spokój. Jeśli powodują zwątpienie, irytację, nie zmniejszają lęku – to nie będą działały na naszą korzyść. I na pewno nie spowodują osiągnięcia stanu spokoju.

Nie zniechęcaj się jeśli nie od razu się to uda. To umiejętność, która potrzebuje treningu.

O tym jakie są warunki by programowanie umysłu działało zrobię niedługo osobne nagranie poświęcone skutecznym afirmacjom.

Jeśli chcesz się tego nauczyć

Ale jeśli chcesz już teraz nad tym popracować – zajrzyj na moją stronę – beatasokolowska.pl lub zmiananawykow.pl Znajdziesz tam kurs online „Jak pozbyć się ograniczających przekonań” (linki pod opisem nagrania). On może Ci pomóc znajdować myśli, a właściwie przekonania, które burzą Twój spokój. I nauczy Cię całej procedury jak to zmienić.

KIEDY RAZ SIĘ TEGO NAUCZYSZ

Możesz stosować to w życiu ilekroć czujesz negatywne emocje. Możesz popracować nad myśleniem, które sabotuje Twoje plany. Możesz też pracować w ogóle w kierunku „przemiany umysłu” by czuć więcej spełnienia. Panować nad emocjami. Decydować jak chcesz się zachować i co wybrać zamiast poddawać się impulsom wynikającym z lęku, złości, gniewu, poczucia winy itd.

Właściwie zastosowań jest tysiące… Tyle ile potrzeb zmiany czegoś w naszym życiu.

Wszędzie gdzie chcesz poprawy – to Ci pomoże.

A przy okazji wzrośnie Twoja samoświadomość co przynosi kolejne korzyści.

Jak powiedział Johann Wolvgang von Goethe

Gdy tylko sobie zaufasz, będziesz wiedział jak żyć.

WSPOMNIANE W NAGRANIU:
Kurs Jak pozbyć się ograniczających przekonań

⤵️⤵️⤵️