Odcinek #1

Temat dzisiejszego podcastu dotyczy drogowskazu do rozwoju naszej świadomości, a właściwie to rozwoju w ogóle i w ślad za tym podniesienia jakości naszego życia, bo przecież i o to chodzi. Powiem co jest tym drogowskazem, w jaki sposób go ignorujemy (bo tak się dzieje), co on nam może pokazać oraz jakie możemy mieć korzyści, kiedy z niego skorzystamy.

Gdzie szukać najważniejszego drogowskazu do rozwoju świadomości?

Odpowiedź jest prosta bo ten drogowskaz jest we mnie, w Tobie, w każdym z nas. Ponieważ tym drogowskazem są nasze emocje.

Nie możesz uzdrowić tego, czego nie możesz poczuć. Click To Tweet

Lub czego nie pozwalasz sobie poczuć. Bo wtedy nawet nie wiesz, że jest coś do uzdrowienia. I jak pewnie się domyślasz to głównie chodzi o emocje, których najczęściej nie chcemy czuć i robimy mnóstwo zabiegów aby się ich pozbyć.

Bo popatrz… Kiedy my wiemy, że coś jest nie tak, że coś wymaga naszej uwagi, że coś jest do zmiany, że coś zwyczajnie nie gra w naszym życiu? Czy wtedy gdy leżymy sobie spokojnie na kanapie, zrelaksowani? Czy wtedy kiedy czujemy jakiś dyskomfort, niewygodę wewnątrz siebie, czujemy niepokój, smutek, lęk itp.

Nasz rozwój wymaga czucia. Zmiana wymaga czucia, bo dla trwałej zmiany czegoś w naszym życiu potrzebujemy zmiany wewnętrznej.
Większości z nas, a może i każdemu chodzi między innymi o lepszą jakość życia, o szczęście, o spokój wewnętrzny, ale paradoksalnie właśnie kiedy czujemy się nie tak jak byśmy chcieli się czuć możemy to wykorzystać by wznieść swój poziom świadomości, a wraz z tym żyć lepiej i pełniej.

Dlaczego emocje są ważne?

Dlaczego emocje są tym drogowskazem? Emocje są dla nas informacją. Popatrz, emocje nie pojawiają się znikąd. W sensie, nie istnieją bez myśli, które wpływają na to jak się czujemy. Nawet gdy myślisz, że czujesz coś bo coś wydarzyło się w Twoim życiu, bo ktoś coś zrobił, bo ktoś coś powiedział, z czym poczułeś się nie tak… Tak.. te zewnętrzne sytuacje one są wyzwalaczem. Ale tak naprawdę to wewnątrz nas są jakieś schematy, przekonania, jakieś wzorce, które zostały uruchomione. I to się dzieje tak błyskawicznie, że my tego nie zauważamy. A ich efektem jest to, co czujemy. Gdyby ich nie było – to nie byłoby emocji.

Emocje są darem a nie problemem

Kiedyś emocje były dla mnie dużym kłopotem. Przypominają mi się czasy, kiedy pracowałam jeszcze na etacie w korporacjach finansowych. I jak bardzo w tamtym czasie dużo wysiłku wkładałam w to by kontrolować emocje. „Walka” w cudzysłowie”, z gulą w gardle, którą raz po raz czułam to było dla mnie wyzwanie. I czy to znaczy, że ktoś tam robił mi krzywdę? Absolutnie nie. Nawet nie pamiętam jakichś konkretnych sytuacji, tak bardzo mało znaczące one były. To, co czułam było wynikiem tego, co wewnątrz mnie. Brakowało mi wiary w siebie. Wciąż musiałam udowadniać, że coś potrafię. I nawet kiedy miałam sukcesy wydawało mi się, że nic nie umiem. Takie było moje myślenie o sobie. To budziło lęk, niepewność. Drobiazgi czasem wystarczały aby go wzbudzić.

Gdybym w tamtym czasie wiedziała, że to co czuję jest informacją o tym co zostało utrwalone w moim umyśle i jest następstwem tych zakodowanych schematów myślenia – byłaby to bardzo cenna wiedza. Zwłaszcza, że pomimo, że zużywałam ogromne ilości energii aby to kontrolować, ta kontrola nie powodowała zmiany tego, co czułam. Ta kontrola pomagała mi jedynie opanować łzy. Ale nic to nie zmieniało w moim sposobie radzenia sobie z sytuacją. Ot po prostu siłowe panowanie nad sobą by nie rozpłakać się w pracy albo w miejscu, gdzie nie chciałabym płakać.

Umiejętność kontrolowania siebie opanowałam do perfekcji. Pamiętam, że kiedy zaczęłam chodzić po raz pierwszy na terapię grupową (miałam wtedy jakieś 28 lat) – to na salę wchodziłam pozornie „pewna siebie”, z uśmiechem, w stroju biznes woman, którą nigdy wewnętrznie się nie czułam. A o trudnych rzeczach opowiadałam ze śmiechem. To był mój sposób radzenia sobie. Dla dopełnienia obrazu tej pewnej siebie na zewnątrz młodej kobiety powiem, że w tamtym czasie potrafiłam spędzać całe dnie z wyłączonym telefonem, nie otwierając nikomu drzwi i płacząc w poduszkę.

Ja nie chciałam czuć tego, co czuję. Ale też nie wiedziałam wtedy, że emocje są cennym darem dla naszego rozwoju. Że właściwie to możemy być wdzięczni, że czujemy.

Odpowiedzialność za to co czujemy

I to my jesteśmy odpowiedzialni za to, co czujemy. Bo tylko my mamy wpływ na to, co jest w nas.
Wszystko zaczęły się zmieniać, kiedy to zrozumiałam. Kiedy zrozumiałam swoją odpowiedzialność – zaczęłam stopniowo wychodzić z bycia ofiarą życia i okoliczności.

Zmiana zaczyna się od momentu, kiedy uznamy tę swoją odpowiedzialność. Wtedy możemy poszukać tego źródła w sobie. Tutaj mamy wpływ. Jakie jest źródło naszego lęku, żalu, gniewu wewnątrz nas? Uciekanie od tego nie ma sensu, bo blokuje zmianę. Z czasem powoduje, że tracimy siłę życiową. Blokujemy jej przepływ. A co najważniejsze wpadamy w nawyki, które wpływają na powtarzanie różnych wzorców w swoim życiu, których nie chcemy. Poprzez, które czujemy się nieszczęśliwi.

Szansa by odkryć niekorzystne schematy

Powiedziałabym, że w momencie kiedy czujemy te niechciane emocje, to pojawia się szansa żeby dotrzeć do głębi siebie. Dotrzeć, uświadomić sobie te myśli, te przekonania, te schematy, to nastawienie, które są w nas utrwalone i wpływają na to co my czujemy.

Bo gdyby nie było żadnych myśli, żadnych przekonań – to popatrz, nie byłoby emocji. My np. martwimy się o coś, ponieważ pojawiają się w naszej głowie różne myśli i obrazy tego co może się stać. Martwienie odnosi się do przyszłości, jest związane z lękiem o przyszłość, o to co może się wydarzy, więc te pojawiające się scenariusze, myśli i obrazy dotyczą przyszłości. To są nasze utrwalone nawyki myślenia. Możemy siedzieć w fotelu, pod kocem i z kubkiem herbaty – a w naszej głowie w tym czasie dzieją się krwawe sceny z przyszłości.

Często nie robimy czegoś, bo nie wierzymy w siebie. A brak tej wiary złożony jest z szeregu różnych przekonań, które mamy na swój temat.

Jak zacząć korzystać z emocji?

Co możemy zrobić? Od czego zacząć korzystać z emocji jak z daru, jak z cennego drogowskazu?

Zadać sobie pytanie – Dlaczego tak naprawdę ja się tak czuję? Co o sobie myślę, że tak się czuję? Czego się obawiam?

Ale po co to robić? Dlaczego mamy grzebać w sobie, zwłaszcza jeśli to nie jest przyjemne?

Dzięki emocjom możemy dotrzeć do tych schematów. Jeżeli my do nich nie dotrzemy to one nie znikną. One będą działały, a my nie będziemy mieć świadomości co się z nami dzieje i dlaczego tak się dzieje. To, co pojawia się w nas samych, czego gołym okiem nie widać – jest najważniejsze. Nie możemy rozwijać świadomości, rozwijać siebie, poprawić jakości swojego życia kiedy od tego uciekamy.

Dopóki nie wiemy co na nas wpływa, jakie wzorce kryją się pod emocją, to nie mamy nad tym żadnej kontroli. Dopiero kiedy wiemy co, to dopiero wtedy możemy to zmienić. Wtedy mamy szansę z tym coś zrobić. Możemy znaleźć inne znaczenie, inną perspektywę, dostrzec inną możliwość. Może pozbyć się niezdrowych schematów – zastąpić je tym co nam służy. Staje się to możliwe, kiedy je demaskujemy.

A emocje nam to ułatwiają. I w ogóle, jak powiedziałam, dają nam informację, że jest coś czym warto się zająć. Co potrzebuje naszej uwagi.

Eliminowanie „czucia” to niekoniecznie dobry pomysł

A my popatrz co robimy. Jesteśmy ukierunkowani na działania zewnętrzne. Uczeni właściwie eliminowania tych emocji, które są dla nas szansą na zmianę. Popatrz co mówią nam reklamy. One pokazują nam co mamy zrobić, z czego skorzystać aby poczuć się szczęśliwym. Mamy kulturowo wdrukowane by radzić sobie z emocjami ale nie poprzez świadomość, docieranie do schematów z nimi związanych i zmianę na tym poziomie gdzie one powstają. Czyli likwidując ich przyczynę. Ale jesteśmy uczeni by pozbywać się tych emocji, nie czuć ich. Jesteśmy uczeni, że odpowiedzialny za to co czujemy jest świat zewnętrzny. Że wystarczy coś kupić, zjeść, zdobyć by czuć się szczęśliwym. Że seks, związek, pieniądze – to są źródła naszych emocji. Nieprawda. To są ich wyzwalacze, ale źródła są w nas. Idąc za tymi zewnętrznymi „przyczynami” wzmacniamy nieświadomość zamiast budowania świadomości.

Nasze radzenie sobie przez zewnętrzne działania jest na krótką metę, ono nie likwiduje przyczyny.

Często poprzez nie uciekamy od siebie. Uciekamy tak naprawdę od swoich emocji. Kiedy odwracasz się od swoich emocji, to tak jakbyś odwracał się od samego siebie.

Potrafimy to robić na wiele sposobów: zajadając, oglądając seriale, imprezując, pijąc alkohol, zagadując to co czujemy poprzez ciągłe rozmowy z przyjaciółmi. Dzwonimy do kogoś, opowiadamy mu jakąś historię, zrzucamy napięcie i chwilowo czujemy ulgę. Ale minie kilkanaście minut, godzina i napięcie znowu wraca. Więc dzwonimy do kolejnej osoby by opowiedzieć jej tę samą historię. Znane z życia?

Czy potrafisz pozostać ze sobą na 15 minut w ciszy, nie robiąc niczego?

Możemy też być ciągle zajęci i w ten sposób uciekać od czucia, czy w ogóle od kontaktu ze sobą samym. Był taki eksperyment. Nie pamiętam go dokładnie, ale opowiem tak jak pamiętam. Badani w dwóch grupach zostali zamknięci na 15 minut w pustym pokoju. Jedna grupa dostała dodatkowo jakieś czasopisma, książki do przeglądania. Mieli też informację, że gdyby nie mogli wytrzymać to mogą poprosić o stymulację elektrowstrząsem. Przed zamknięciem 100% osób zadeklarowało, że elektrowstrząsy nie są im potrzebne. W grupie bez magazynów – 70 % osób prosiło o taką stymulację. I to nie jeden raz.

Większość osób nie potrafi zostać z samym z sobą w ciszy, bez bodźców. Tylko 15 minut. Wydaje się, że tak mało, ale to i tak było za trudne.

Nie chcę powiedzieć, że różne sposoby łagodzenia swojego cierpienia są złe. Czasem faktycznie jest nam tak trudno, że nie jesteśmy w stanie znieść więcej i wtedy każdy sposób radzenia sobie jest ważny. Byśmy dali radę funkcjonować i wypełniać swoje obowiązki. Ale gdy sposoby te są ucieczką, metodami znieczulenia siebie, kiedy robimy to tylko po to aby pozbyć się emocji odbierając sobie szansę na objęcie świadomością co i dlaczego się z nami dzieje – nic nie wniosą do naszego rozwoju. Odbieramy sobie też szansę na rozwój.

Jest to działanie przeciwko sobie na dłuższą metę. Możemy tak trwać latami. Jeśli nie chcesz za kilka lat obudzić się w podobnym miejscu jak jesteś w tej chwili – to nie możesz ignorować swoich emocji. Nie możesz szukać sposobów żeby je wyeliminować ze swojego życia. Ale potrzebujesz się nad nimi pochylić, przyjrzeć się im i dotrzeć do tego co kryje się pod nimi.

Wychodząc sobie na przeciw

Kiedy pochylasz się nad swoimi emocjami to tak jakby wychodzisz sobie naprzeciw. Wychodzisz by odkryć faktyczne źródło swoich emocji, swojego cierpienia, dyskomfortu, niewygody, przeróżnych blokad, ograniczeń, które w tobie są. Czasami one są zagrzebane naprawdę bardzo głęboko i trzeba postawić sobie wiele pytań lub wiele razy to samo pytanie by dotrzeć do tego źródła.

Możemy czytać dziesiątki książek, uczestniczyć w wielu warsztatach, afirmować dobro, ale jeśli nie zaczniemy przyglądać się sobie i odkrywać tego co w nas, nie tego co na zewnątrz. To na zewnątrz to tylko impuls. Jeśli nie zaczniemy tego robić to będziemy bardzo, bardzo powoli posuwać się do przodu w swoim rozwoju, w rozwoju świadomości.

Nie uciekaj od swoich emocji. Emocje są po coś. Są dla nas okazją i szansą aby się uwolnić od schematów, rozwijać, odblokować swoje możliwości i swój potencjał, przełamać bariery. Tak naprawdę jeśli zarzucasz sobie coś, nie wierzysz w siebie, czegoś się obawiasz itd. – to pod tym wszystkim kryją się jakieś programy, ograniczenia wyłącznie wewnętrzne. Więc jeśli usuniesz te ograniczenia – dokopiesz się do skarbu.

Emocje dają sposobność do odkrycia tych schematów, wydobycia ich z podświadomości, bo kiedy tam tkwią – rządzą naszym życiem a my kompletnie nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Emocje, od których uciekamy nie znikają bez echa

Jeszcze jedna ważna sprawa na koniec. Wypierane emocje nie znikną, ich energia będzie się kumulowała, u niektórych potęgowała. Zablokują rozwój świadomości i powodzenie w wielu obszarach życia.

Możemy wyjść sobie naprzeciw i odkryć prawdziwe źródło tego, co czujemy. Taka umiejętność to jest ogromny krok w rozwoju świadomości.

To źródło jest w nas, nie na zewnątrz. I kiedy je odkryjesz – wtedy możesz z tym coś zrobić. Świadomość ma potencjał transformacyjny. Emocje dają nam sposobność by ją rozwijać.